- Polska może służyć przykładem, jeśli chodzi o uznanie niepodległości państwa palestyńskiego - powiedział rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paweł Wroński. W ten sposób odniósł się do apelu 15 państw, które wezwały społeczność międzynarodową do uznania państwowości Palestyny. Wroński powiedział Polskiemu Radiu, że minister Radosław Sikorski wielokrotnie apelował o podjęcie takiego kroku na arenie międzynarodowej. - Polska należy do tych europejskich krajów, które uznają Palestynę. Uznała w 1988 roku i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wielokrotnie to podkreśla. Polska ma swoim terenie ambasadora Autonomii Palestyńskiej, który należy do korpusu dyplomatycznego. Kwestia inicjatywy, by uznać Palestynę, nas nie dotyczy - wyjaśniał Paweł Wroński. Przypomniał również, że Polska opowiada się za rozwiązaniem dwupaństwowym w sprawie konfliktu na Bliskim Wschodzie, czyli istnieniem państwa palestyńskiego i Izraela.
Apel o uznanie państwowości Palestyny pojawił się po zakończeniu konferencji ONZ w Nowym Jorku poświęconej wojnie w Strefie Gazy, którą zorganizowały Francja i Arabia Saudyjska. Pod apelem podpisali się ministrowie pięciu państw, które już wcześniej uznały suwerenność palestyńskiego państwa - Hiszpanii, Irlandii, Islandii, Norwegii oraz Słowenii. Podpisy złożyli też przedstawiciele krajów, które nie zdecydowały się jeszcze na taki krok, ale wyrażają pozytywne nastawienie do uznania Palestyny. Chodzi o Australię, Andorę, Kanadę, Finlandię, Luksemburg, Maltę, Nową Zelandią, Portugalię i San Marino, a także Francję, która zapowiedziała, że uczyni to we wrześniu podczas Ogólnego Zgromadzenia ONZ. Gotowość do podjęcia podobnej inicjatywy wyraziły także władze Wielkiej Brytanii. Sygnatariusze apelu wezwali ponadto do zawieszenia broni w Strefie Gazy, uwolnienia zakładników Hamasu oraz zapewnienia pomocy humanitarnej Palestyńczykom.
Ponad tysiąc zgłoszeń o popełnieniu przestępstwa przez kanclerza złożyli w ciągu tygodnia obywatele Niemiec. Poinformowała o tym Prokuratura Generalna. Chodzi przede wszystkim o stanowisko rządu Friedricha Merza w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Współudział w zbrodniach przeciwko ludzkości zarzuca kanclerzowi Niemiec między innymi lokalna polityczka skrajnej partii Lewica w Aschaffenburgu. Selina Pfister uważa, że Friedrich Merz akceptuje ludobójstwo w Strefie Gazy.
Po upublicznieniu tego zgłoszenia magazyn "Focus" spytał Prokuraturę Generalną, ile otrzymała takich zawiadomień. Z oświadczenia prokuratury wynika, że ponad tysiąc, a pozostałe są prawie takie same. Podobny wydźwięk miały wtorkowe wypowiedzi przedstawicieli świata nauki i organizacji pozarządowych. - Wobec zbrodni wojennych i przeciw ludzkości, obowiązkiem rządu z punktu widzenia prawa międzynarodowego jest wstrzymanie dostaw do Izraela broni i uzbrojenia - mówiła Julia Duchrow z Amnesty International. Friedrich Merz w ostatnich dniach nieco zaostrza swój ton wobec Benjamina Netanjahu, ale inaczej niż Francja czy Wielka Brytania nie stawia Izraelowi warunków i wciąż nie rozważa uznania państwa palestyńskiego.
Źródło: IAR